Jest taki moment w sportowej drodze dziecka, kiedy sport zaczyna stawać się poważny,
Często nawet nie zauważamy, kiedy to się wydarza. Kolejne treningi, następne zawody, coraz lepsze wyniki… aż nagle orientujemy się, że coś się zmieniło. Dziecko zaczyna stawiać sobie coraz ambitniejsze cele, wymaga od siebie więcej, wynik nabiera większego znaczenia, a beztroska zabawa schodzi nieco na dalszy plan.
I nagle Ty, jako rodzic, stajesz przed dylematem.
Bo z jednej strony chcesz, żeby Twoje dziecko nadal było dzieckiem. Żeby miało radość, lekkość, przestrzeń na rozwój i popełnianie błędów. Z drugiej strony widzisz jego ambicję, zaangażowanie, marzenia i chcesz je w tym wspierać. Chcesz być obok.
A sport, choć potrafi dawać ogromną satysfakcję, bywa też wymagający. Wywołuje silne emocje, konfrontuje z własnymi ograniczeniami, wystawia na niepowodzenia, presję i trudne momenty.
Jak więc odnaleźć się w roli sportowego rodzica? Jak być dla dziecka wsparciem, kiedy sport przestaje być „tylko zabawą”?
Oto 6 wskazówek, które mogą Ci w tym pomóc.
1. Zadawaj pytania
Jednym z najprostszych, a jednocześnie najcenniejszych sposobów wspierania dziecka w sporcie, jest… ciekawość.
Nie zakładajmy, że wiemy, co dzieje się w głowie dziecka. Jakie emocje przeżywa, z czym się mierzy, co jest dla niego trudne, a co pomaga mu wrócić do równowagi. Nawet jeśli jesteśmy bardzo uważni i zaangażowani, możemy się po prostu mylić.
Dlatego zamiast szukać rozwiązań po omacku, warto najpierw stworzyć przestrzeń do rozmowy. Taką, w której dziecko może stać się ekspertem od samego siebie.
Możesz zapytać:
- Czego potrzebujesz ode mnie w dniu zawodów?
- Co pomaga Ci po przegranej?
- Jak chcesz świętować swoje sukcesy?
To bardzo ważna perspektywa. Nie chodzi tutaj o ocenianie siebie w kategorii „dobry” albo „zły” rodzic. Zdecydowanie bardziej pomocne jest myślenie w kategoriach: użyteczne albo nieużyteczne.
Bo to, co z zewnątrz wygląda na wspierające, nie zawsze takie będzie dla Twojego dziecka. Dla jednego przytulenie po zawodach będzie ogromnym wsparciem, dla innego w danym momencie może być zbyt intensywne. Jedno dziecko po porażce będzie chciało rozmawiać od razu, drugie będzie potrzebowało ciszy i czasu.
Im mniej zgadujemy, a im częściej pytamy, tym większa szansa, że trafimy z pomocą.
2. Chwal za wysiłek, nie tylko za wynik
Wynik w sporcie ma znaczenie. Nie ma sensu tego udawać.
To właśnie wynik często staje się punktem odniesienia: mówi nam, czy start był udany, czy nie, czy jesteśmy zadowoleni, czy wracamy rozczarowani. Problem polega jednak na tym, że wynik jest tylko jednym elementem bardzo złożonej układanki.
Co więcej, to element, na który nie zawsze mamy wpływ.
Na końcowy rezultat składa się przecież mnóstwo czynników: dyspozycja dnia, poziom przeciwnika, warunki zewnętrzne, decyzje sędziowskie, zmęczenie, stres, a czasem po prostu sportowa nieprzewidywalność.
Dlatego tak ważne jest, żeby jako rodzic kierować uwagę dziecka również na to, co wydarzyło się w procesie.
Warto zauważać:
- zaangażowanie,
- odwagę,
- konsekwencję,
- rozwój konkretnych umiejętności,
- małe kroki, które jeszcze rok temu wydawały się nieosiągalne.
Żeby kierować uwagę dziecka na proces, można zapytać:
- Z czego jesteś dziś najbardziej dumny(-a)?
- Co zrobiłeś(-aś) lepiej niż ostatnio?
- Co zadziałało?
- Czego się dziś nauczyłeś(-aś)?
Takie procesowe podejście ma ogromną wartość. Po pierwsze, odciąża emocjonalnie wynik. Po drugie, wzmacnia bardziej analityczne spojrzenie na start czy trening. Dzięki temu dziecku łatwiej poradzić sobie z porażką, wyciągać wnioski i budować poczucie wpływu tam, gdzie rzeczywiście je ma.
3. Wzmacniaj autonomię i sprawstwo dziecka
Sport to doskonała przestrzeń do uczenia się siebie. Uczenia się podejmowania decyzji. Ponoszenia konsekwencji. Próbowania, mylenia się, poprawiania i wracania silniejszym.
Dlatego jednym z największych prezentów, jakie możesz dać dziecku jako rodzic, jest… przestrzeń.
Przestrzeń do tego, żeby nie zawsze robiło wszystko idealnie. Przestrzeń do popełniania własnych błędów. Przestrzeń do zdobywania własnych doświadczeń.
To nie zawsze jest łatwe. Zwłaszcza wtedy, gdy z boku wyraźnie widzisz rozwiązanie. Gdy masz poczucie, że wiesz lepiej. Gdy jesteś przekonany(-a), że można byłoby oszczędzić dziecku rozczarowania.
A jednak to właśnie własne doświadczenie jest jednym z najsilniejszych źródeł pewności siebie. To, co dziecko samo przeżyje, samo zrozumie i samo „przerobi”, zostaje z nim najdłużej. I właśnie z takich doświadczeń buduje się sprawstwo, czyli poczucie: „potrafię sobie poradzić”, „umiem wyciągać wnioski”, „mam wpływ”.
To praca u podstaw, która może nie zawsze daje natychmiastowy efekt, ale procentuje bardzo długo.
4. Normalizuj emocje i pozwalaj je przeżywać
Jednym z najtrudniejszych doświadczeń dla rodzica jest patrzenie na cierpienie własnego dziecka. Kiedy widzimy jego smutek, złość, frustrację czy rozczarowanie po zawodach, naturalnie chcemy ulżyć mu jak najszybciej. Chcemy „naprawić” sytuację. Pocieszyć. Zabrać ten ból.
I właśnie wtedy bardzo często pojawiają się zdania w stylu:
- „Nie martw się”
- „Wszystko będzie dobrze”
- „Nic się nie stało”
Choć brzmią niewinnie i wynikają z troski, mogą nieść ze sobą komunikat: to, co teraz czujesz nie jest okej.
A emocje tak nie działają. Nie mamy wpływu na to, jakie emocje się w nas pojawiają. Nie możemy ich wyłączyć, przyspieszyć ani „przegadać” w ciągu kilku sekund. Możemy natomiast nauczyć dziecko, że emocje, nawet te trudne, są naturalną częścią sportu i życia.
Po nieudanym starcie dziecko ma prawo być:
- smutne,
- złe,
- rozczarowane,
- sfrustrowane
To jest oznaka tego, że coś było dla niego ważne. Kiedy pozwalamy dziecku przeżyć emocje, uczymy je, że w emocjach nie ma nic złego, i że emocje nic złego nie mogą zrobić nam.
